|
maciejmaj (2009-01-08 14:48:57) |
|
 | jestem nowy w tymmieście...
pracuję w warszawie. po robocie jak najszybciej do domu.
przyjeżdzam ok 18 i co wszystko pozamykane. zakupów nie można zrobić. Ale ztego co wiem właściciele sklepów narzekają, ze kiedyś lepsze czasy, ze dało się żyć. Tak to prawda potrzeby naszego spo leczeństwa były inne. a teraz jest, że nie kupcy pracuja po kilkanaście godzin a kupcy po 8 od 10 do 18 dla kogo są te godziny dla sprzataczkai zdworca pkp bo ma 30 min do odjazdu bagsa do dobrego. I jak juz jestem w tym mińsku i chcę skarpetki kupić na jutro to jadę do biedronki. dlaczego tam są wiecznie kolejki? botaniej ale też dlatego, ze kiedy nie pojadę to otwarte.
|
|
maciejmaj (2009-01-08 14:54:45) |
|
 | Krasdom? to jest ewenement. kupiłem mieszkanie i potrzebne były mi materaiły wykończenowe. W sobotę żeby kupić paczke akrylu stoje 40 minut. sprzedajacych-dwóch, kupujących 10 razy więcej. sprzedawcy wkurzeni kupujacy wkurzeni. W tygodniu kupujacych dwóch sprzedajacych chyba pięciu leżą dosłownie na blacie oni wkurzeni, ze im sie przeszkadza a jakie to rozumy pozjadali. Wiem nie znam sie bo czytam inne ksiazki, tylko że ja jego szanuję on chyba mało kogo szanuje.
taki jeden blondyn chyba szef naprawde pozjadał wszystkie rozumy budowlane ale jak przyszły inne drzwi niż zamówiłem to oczywiście moja wina bo źle zmierzyłem otwór we drzwiach.
pozdrawiam
|
|
(2009-01-09 10:44:06) |
|
 | Od dawna już wiadomo ludzie sprzedający w tym sklepie nie nadają się do handlu sami tracą klientów ja bym był właścicielem tego sklepu to dawno bym ich pozwalniał chyba że właściciel też nie zna się na handlu |
|
 monia.monia (2009-01-09 13:11:00) |
|
 | Kolejny przykład - idę w piątek rano do sklepu kupić mężowi majtki - bo mu się skończyły (hehehe). Idę sobie do tzw Chińczyka, bo tam najtaniej. Podchodzę do pani z koszykiem (zawartość - majtki i rękawiczki dla dziecka, tak przy okazji), daję pani banknot 50 zł a pani do mnie głosem jakbym jej co najmniej pół rodziny wybiła: DROBNE! Mówię, że nie mam, a ona siedzi sobie dalej za tą swoją marną ladą i mówi: JA NIE MAM WYDAĆ i gapi się beznamiętnie w dal. No to wyszłam i więcej prawdopodobnie tam nie wrócę. To sie nazywa podejście do klienta, co? |
|
mwanamaji (2009-01-09 22:27:26) |
|
 | to samo jest w carefourze. Albo ciągły brak drobnych, albo "tu nie ma kodu, niech pan przyniesie inny egzemplarz"
zdarzyło Wam się coś takiego kiedyś w Warszawie?? |
|
Justyna K. (2009-01-20 13:50:27) |
|
 | "Najlepszy" Jest sklep RTV AGD w Carefur Stojadła - ciężko było tam cokolwiek kupić bo Panowie sprzedawcy notorycznie grali w Playstation, Teraz chyba im zabrali, ale tez nie specjalnie interesują się klientami |
|
lewirka (2009-01-22 11:15:18) |
|
 | a ja w pewnym sensie rozumiem tych ludzi, nie mowie ze to nie jest denerwujace ale postawcie sie na ich miejscu: np. ta pani u chnczyka sadze ze nie zarabia tam kokosow, byc moze jest zatrudniona na pol etatu albo jeszcze mniej to po co ma sie nadwyrezac nie ma drobnyc i tylea to ze juz tam nie pojdziesz to akurat ma najglebiej jak tylko moze bo na twoje miejsce przyjdzie setka innych i to tyle na temat sprzedajacych, kupujacyc tez nic nie ujac
|
|
 monia.monia (2009-01-23 08:22:36) |
|
 | Ja rozumiem, że pani nie ma drobnych ale niech mi to powie normalnie a nie burczy. W dzisiejszych czasach nie ma miejsca dla takich burmuch za ladą. Na jej miejsce jest mnóstwo chetnych. A jesli chodzi o jej marne pieniądze, to mogła sie wykształcić tak zeby nie musiała siedzieć u Chińczyka za ladą. |
|
maciejmaj (2009-02-11 10:27:09) |
|
 | cieszę sie bardzo, że zaprponowany przeze mnie temat spotkał się ztak szerokim odzewem...
Ja wiem, ze pensja mała, że wszyscy wymagają, ale monia.monia ma racje wszystko kwestia przekazu. sklep komputerowy na Piłsudskiego ten bliżej dewocjonaliów. Musiałem kupić laptopa... no to poszedłem. mówię, że pieniędzy nie tak dużo że nie mam dużych wymagań sprzętowych: internet, maszyna do pisania. najtańsza oferta 1990 zł. jeszcze raz mówię, że ja wolę ksiażki poczytać niż w Wiedzmina grać i u konkurencji taniej. no to się zaczęło. Pan informatyk pokazał mi że na komputerach się nie znam, że on to ma wszelaką wiedzę upoważniajacą go do traktowania mnie w sposób tak jak bym był głupolem. A jak taniej u konkurencji to niech do nich idę. No i poszedłem. Kupiłem laptopa w Warszawie o 400 zł taniej niż u tego pana. Gdyby był fajniejszy może dałbym radę u niego kupić. Ale tłumów u niego nie widziałem...i niech szczeźnie i niech nie będzie go stać na spłacenie kredytu który zaciagnął na ten swój geszeft. |
|
ann`30 (2009-02-18 14:11:27) |
|
 | ja często na zakupach jestem z dzieckiem i zdarzyło mi się że mówiono mi żebym sobie rozmieniła na drobne,bo nie mają jak wydać i nie przeszkadzało że byłam z wózkiem. |
|
malinap1985 (2009-02-26 10:22:20) |
|
 | do maciejmaj - ciekawa jestem czy gdybyś miał pracować całymi dniami aby czekać na jednego lub dwóch klientów to też nie skróciłbyś godzin pracy. Postaw się na miejscu innych a nie myślisz tylko o sobie - a skarpetki nie są produktem pierwszej potrzeby!!!! |
|
lewirka (2009-03-03 19:59:16) |
|
 | droga mona.monia wracajac do twojego wywodu o "drobnych", nie wiem czy mialas okazje ogladac wczorajszy program " dzien dobry tvn" bo byl temat wlasnie o tym problemie i co ciekawego mozna sie dowiedziec: ze sprzedawca nie ma obowiazku miec drobnych a my idac na zakupy powinnismy miec przygotowana rowna kwote ile mamy zaplacic jesli nie to zawsze mozna zaokraglic!!! |
|
lewirka (2009-03-03 20:03:41) |
|
 | a no i nie osadzaj czyjegos wyksztalcenia po pracy jaka wykonuje i po jego zarobkach bo mierzac ta miara o tobie tez mozna tak myslec skoro po majtki biegasz do najtanszego sklepu... bez urazy oczywiscie |
|
maciejmaj (2009-03-04 14:11:18) |
|
 | do malinap1985
skarpetki to taki temat wywoławczy. Jasne można i bez nich chodzić...
chodzi mi otaka rzecz, ze pracuję w Warszawie. jestem poza domem 12 godzin, nie mam siły i chęci zakupów robić w warszawie.
Gdy przyjeżdzam do Mińska to czuję się, że nie przynależę do tej wspolnoty. Nie mam możliwości pójść na ryneczek. dać felgi od roweru do prostowania w rowerowni, mówiąc o pójściu do bibliteki lub czytelni. nawet pójść do biblioteki po książkę. To miasto nie jest dla mnie pomimo tego żebym chciał wziać za nie odpowiedzialność.
malina...może przychodzi dwóch klientów bo skracasz godziny pracy a tak poważnie...może nie tedy droga.
|
|
maciejmaj (2009-03-04 14:16:02) |
|
 | chcę żeby też było jasne...
szanuję kupców. Ich cieżką pracę, niedosypianie, Zusy, Urzędy skarbowe i Urzędy Pracy...współczuję braku klientów, niepłatności odbiorców hurtowych itp. ale proszę szanujcie tez kupujących. Nie wmawiajcie im, że są głąbami, i nie róbcie łaski, ze w ogole otwieracie do nich buzię. Skutek jast taki, że dwoje klientów na dwa przychodzi.
pozdrawiam. |
|
 monia.monia (2009-03-13 21:15:01) |
|
 | do lewirka- nie biegam do najtańszego, tylko do najbliższego kochanie. A co do wykształcenia, nic nie mam do nikogo kto jest niewykształcony, ani nie mierzę ludzi tą miarą. Tylko niech ludzie nie narzekają - jak sie chce to sie da wszystko zrobić... Ode mnie wymagają żebym wykonywała swoją pracę jak najlepiej, a nikogo nie obchodzi ile za to dostaję. I tak powinno być. Sprzedawca to zawód, który wymaga m.in. tego, zeby byc uprzejmym dla klientów, bo inaczej sie ich traci... ale jak widać, np. z opisu macieja, nie wszystkim zalezy na ich utrzymaniu. Kiepski lekarz ma mało pacjentów, kiepski nauczyciel - nie ma chętnych na korki, itd. Kazdy musi sobie przekalkulować, co mu się opłaca. Dziękuję za uwagę. |
|
 monia.monia (2009-03-13 21:22:07) |
|
 | a jesli chodzi o drobne, to lewirko, racz raz jeszcze zerknąć co napisałam o drobnych... jesli postarasz się przeczytać ze zrozumieniem, z pewnością zauwazysz, że chodziło mi o ton, dobór słów i zachowanie, a nie o sam fakt, ze pani nie miała drobnych. A jeśli, jak to mówili w tvn, miałabym zaokrąglac kwotę kilkunastu zł do 50 zł w kazdym sklepie, w którym kupuję jakąś głupotę, to dobrze bym na tym nie wyszła.
|
|
lewirka (2009-03-14 12:18:43) |
|
 | no sory monia.monia ale to sa akurat twoje slowa:"Kolejny przykład - idę w piątek rano do sklepu kupić mężowi majtki - bo mu się skończyły (hehehe). Idę sobie do tzw Chińczyka, bo tam najtaniej"
a co do ludzkiej uprzejmosci to nie kazdy jest z reguly sympatyczmy i przyjemny, sa ludzie i ludziska |
|
lewirka (2009-03-14 12:31:25) |
|
 | do maciejmaj, nie jest wina minskich kupcow ze minsk jest vsypialnia warszawy i wydaje mi sie ze nie beda swojego czasu pracy uzalezniac od osob pracujacyc w warszawie tez maja swoje domy w ktorych z pewnoscia chca czasem pomieszkac, tak juz jest i tyle!!!
a na ryneczek jesli chcesz to mozesz isc w niedziele (bo chyba nie pracujesz) |
|
maciejmaj (2009-03-18 15:18:50) |
|
 | lewirka zgadzam się, że raczej faktycznie nie da się pogodzić sypialności w Mińsku z jego aktywnością wieczorem, bo i kultura narodowa nie ta i nasze silne poszanowanie czasu wolnego i rodziny. (mimo tego że wmawiają nam coś innego). Ale dlaczego pani w sklepie z sosonowymi meblami przy kościuszki nie obsługuje mnie o 15.40 tylko dlatego, że chcę kupić na raty mebel a to wiąże się z tym, że jest trochę pisania przy tym i nie zdąży ta pani na autobus do dobrego czy jakiegoś innego Jakubowa? |
|
maciejmaj (2009-03-18 15:19:58) |
|
 | a lubicie Bareję. Zapraszam do sklepów Społem w Mińsku. Relikt. Warto odpuścić sobie Carefoura dla wrażeń tam czekających. |
|
maciejmaj (2009-03-18 15:24:05) |
|
 | zeby nie było, że marudzę.
Jak ja fajnie sie poczułem w sklepie firmowym Gromulskiego na Budowlanej w tych nowych blokach. Miło, czyściutko, Obsługa normalna, uśmiechnięta, chlebek można kupić w całości albo pokrojony. Obok jest sklep spożywczy. Obsługa miła, chętnie pomagająca, uwijąca się przy kasie.
|
|
maciejmaj (2009-03-18 15:25:02) |
|
 | nie bede już narzekał. Będe chwalił. Jak nie znajdę nic godnego pochwały nie będe pisał. Mam nadzieję, ze wkrótce tu zawitam.
POzdrawiam
|
|
ann`30 (2009-03-20 17:06:49) |
|
 | do maciejmana -co do sklepu Społem to fakt jest dobry, podobne doświadczenie spotkało mnie na poczcie w tej okolicy. Gwarantowany uśmiech na twarzy jak ktoś mówi o tym sklepie |
|
dagne (2009-03-23 10:58:52) |
|
 | Do maciejamaj A propos rzeczy godnych pochwały...Uważam, że nowa fryzjerka na Budowlanej jest całkiem niezła, polecam |
|
caro_ (2009-03-23 11:21:33) |
|
 | Wprost uwielbiam robić zakupy w Społem na Siennickiej, patrząc jak pracują panie sprzedawczynie to jakby dosłownie odbywać podróż w przeszłość , najlepsza jest pani ze stioska mięsnego, nawet widząc, że ludzie czekają nidgy nie podejdzie, rozumiem, że można być zmęczonym, ale przez cały czas z miną jakby dopiero wypiła sok z cytryny , ujmująca jest również starsza brunetka na kasie , kiedyś usłyszałam, jak wraziły swoje oburzenie na tworzącą się przy kasie kolejke , "bo one teraz towar wykładają na pułki "- |
|
BasiaKom123 (2009-03-26 09:10:23) |
|
 | Co do wypowiedzi ,monia.monia w zupełności sie zgadzam,do tzw.chińczyka nie chodzę juz od dawna,bo tam człowiek wychodzi kłębkiem nerw,Panie sklepowe są zajęte sobą ,a szefowa całego tego przedsiewzięcia robi sesje zdjęciowe w sklepie na "nasza klasa" a co do drobnych pieniżków to nie wierzę ze w tak dużym sklepie w kasie nie ma wydać z 50.zł to nie 200 zł tylko podkreślam 50 zł.poprostu im sie nie chce "tyłka" ruszyć i umysłu wysilić,ale dam dobrą radę,byam na otwarciu i chodzę tam nadal tez do" chińczyka"jest tam miła atmosfera i obsługa ,a i towaru więcej,sklep mieści sie na góze ,hurtowni gospodarstwa domowego na ul,Mireckiego.kupowałam tam zabaweczkę dla dziecka(piłeczkę) za 3 zł i Pan"chińczyk" wydał mi ze 100 zł.jakoś sobie poradził i nie był nawet zdziwiony, te brawa są sami wiecie dla kogo i kto na nie zasługuje,wynika to z treści |
|
manager (2009-03-26 13:13:01) |
|
 | Pozwolę sobie na kilka zdań uwagi dotyczących obsługi w mińskich salonach kosmtyczno - fryzjerskich. Nie bywam często i w wielu nie byłam, ale moje dotychczasowe doświadczenia z obsługą w tej branży na terenie Mińska nie są najlepsze. Jestem raczej szarą myszka, ale rozumiem, że Panie tam pracujące powinny być co najmniej zadbane - jako wizytówka miejsca. Jednak kiedy wchodzę i zamawiam, np. 8 min. solarium to Pani na recepcji odprowadza mnie takim wzrokiem, jakbym conajmniej przyszła nieumyta, a przy okazji robi jakieś dziwne znaki do koleżanek. Potem różne komentarze... |
|
manager (2009-03-26 13:15:54) |
|
 | Czuję się jak jakiś stworek z kosmosu, zostaję potraktowana nie dość, że z łaską to jeszcze obstrzelona gradem niewymownych spojrzeń od góry do dołu. Zawsze jestem uśmiechnięta i kulturalna, ale po wyjściu z takiego miejsca mam ochotę schować się w mysią dziurę i leczyć kompleksy i zapomnieć o tym, że robię doktorat. |
|
manager (2009-03-26 13:20:11) |
|
 | I jeszcze jedna uwaga dot. ogólnie lokali usługowych: jak to się dzieje, że im milsza jestem dla obsługi tym gorzej obsługa odnosi się do mnie???
Chyba, że usłyszą gdzieś tam czym się zajmuję - wtedy stają na baczność - okropne.
Nie polecam SOLARIS, MAGDY i PAS a PAS.
Ale pozdrawiam salon KAMELEON na Cichej - przemiło i podobnie Centrum Edukacji MAXIMA. Brawo za kulturę, aż chce się tam spędzić dzień  |
|
kasaaja (2009-03-31 21:07:14) |
|
 | Witam wszystkich serdecznie.Aż skóra mi cierpnie jak słucham tego co piszecie o mińskich kupcach.Przez 25 lat prowadziłam w Mińsku sklep. Miałam jeden incydent z klientem z powodu mojego złego humoru za co klienta przeprosiłam wielokrotnie( do tej pory jak spotkamy się na ulicy ciepło się pozdrawiamy) Wiem że czasy teraz inne ja też z powodu tych czasów zamknęłam swoją działalność. Teraz do maciejmaj prowadziłam sklep z odzieżą męską i zdarzało mi się i o 22 .00 przychodzić do sklepu,bo właśnie klienci pracujący w Wawie nie mieli czasu wcześniej,albo komuś wypadł pogrzeb.Pozdrawiam |
|
maciejmaj (2009-04-09 09:15:39) |
|
 | witam Cię kasaaja....
nie rozumiem uwagi o pogrzebie...
ale wiesz 25 lat temu pani sklepowa była naprawdę ważną personą. Miało się sklepową znajomą to było się dowartosciowanym. Znam takie Panie, niestety teraz są strasznie sfrustrowane i obrażone na cały świat.
|
|
maciejmaj (2009-04-09 09:19:47) |
|
 | mam pytanie bo ja nie rozumiem fenomenu.?
dlaczego ryneczek cieszy się taka popularnością.?
ciasno, dużo specyficznego elementu. Warzywa kupowane w Broniszach na giełdzie i uwierzcie mi są tańsze miejsca.?
|
|
agi (2009-06-07 12:08:06) |
|
 | DO MACIEJMAJ:
nie wiem, skąd jesteś, ale jak mój mąż przeprowadził się do MM to też się wszystkiemu dziwił:))
człowieku, jesteś normalny, a w MM jest TROCHĘ INACZEJ:)) ja jestem stąd i wytłumaczę Ci fenomen "ryneczku". Kiedyś wszyscy wszystko kupowali na ryneczku, bo w sklepach nic nie było, a przede wszystkim ludzie z okolicy (eufemistyczne określenie wsi) się zjeżdżali i teraz tak im zostało:) a ludzie potrzebują się spotkać, pogadać i dlatego na ryneczek chodzą, chociaż ceny wyższe niż w sklepach. Jak byś się jeszcze czemuś dziwił, to pisz:) |
|
maciejmaj (2009-07-13 18:52:48) |
|
 | witam Cię agi.
dziekuję za wytłumaczenie fenomenu ryneczku.
Faktycznie inaczej go nie można wytłumaczyć jak tylko metodami socjologicznymi. Ponadto oprócz forum romanum sprawia on, że tu czują sie wszyscy równi. Każdy moźe tu wejść. nawet różnorodność kulturową można poczuc. Kiedyś byluby to Żydzi teraz ludność kaukaska.
mimo postepu cywilizacji nic sie nie zmieniamy...
pozdrawiam
|
|
maciejmaj (2009-07-13 18:55:37) |
|
 | Agi pewnie masz cyfrówkę, ale może ktoś Ci świadczy usługi fotograficzne. Może na rogu kośiuszki i pięknej. Nigdy tam nie pójdę normalnie Miś...
Pani niemiła zarozumiała... i takie tam nie będe już narzekał
|
|
dagne (2009-07-18 21:52:07) |
|
 | W tej wymianie opinii o mińskich kupcach chciałabym wyodrębnić sklep Felina na ul. Warszwskiej z damską bielizną. Właścicielka jest Pani, która nie dość, że ma doświadczenie, wiedzę - to przede wszystkim doskonałe poczucie humoru Wychodze od niej zawsze z poczuciem zaopiekowania i zakupami "na moją miarę" Ponadto Pani dysponuje kącikiem z zabawkami dla dzieci, których mamy są zaprzątnięte oglądaniem i przymierzaniem, co w mińsku jest rzadkością... Naprawdę w takich momentach zaczynam na nowo lubi zakupry w Mińsku |
|
lucky (2009-08-16 21:16:52) |
|
 | Witam
Zbliża się rok szkolny czas na wyprawkę a w mińsku ceny z kosmosu tornistry biją rekordy cenowe podobne w warszawie np.w Smyku o 50zł tańsze.
Najdroższe w sklepie u Pajdy(ten sam w Partnerze około 30zł tańszy)
Udanych zakupów |
|
aniolek1 (2009-09-14 14:55:18) |
|
 | Witam,
poczytałam sobie Was i ciesze się,że nie jestem jedyną osobą,która nie potrafi żyć w MM.Jeśli chodzi o sprzedawców mińskich to istna porażka. Ostatnio próbowaliśmy z mężem kupić pralkę. W jednym sklepie czekaliśmy i czekaliśmy aż ktoś z obsługi łaskawie nam pomoże (ich było 2 a w sklepie nikogo oprócz nas). Niestety nie doczekaliśmy się. Najwidoczniej przeszkadzaliśmy. W innym Pan podał nam cenę kilkaset wyższą od najdroższej pralki tego typu jakie znależliśmy na ceneo. I jeszcze jak powiedzieliśmy,że można kupić o wiele taniej w W-wie to zaczął się odgrażać. Byliśmy w kilku sklepach w MM i wszędzie było tak samo. Wszyscy robią łaskę,że wogóle pracują. Ja tez pracuję i często musiałam zosytawać dłużej, chociaż nikt mi za to nie zapłacił. Ale to sprawa między mną a moim pracodawcą. Nawet nie przeszłoby mi przez głowę,żeby być nieprzyjemną dla klientów. I proszę powstrzymać się od komentarzy, że na ryneczek możemy sobie iść w niedzielę, bo my tak jak inni mińszczanie płacimy podatki, mamy więc prawo wymagać, żeby miasto zaczęło się troche zmieniać. Mieszka tu wielu ludzi spoza MM, którzy nie mają tu rodzinki i znajomości aby załapać sie na ciepłą posadkę i wychodzić z pracy na luzie o 16, ale są ludźmi i chcą żyć jak ludzie. Poza tym każdy normalny człowiek chce żyć w jak najlepszych warunkach i otoczeniu. Czas żeby MM też zaczęło się rozwijać. A ja mam wrażenie,że czas zatrzymał się tu w czasach PRL-u. |
|
aniolek1 (2009-09-14 14:57:00) |
|
 | Witam,
poczytałam sobie Was i ciesze się,że nie jestem jedyną osobą,która nie potrafi żyć w MM.Jeśli chodzi o sprzedawców mińskich to istna porażka. Ostatnio próbowaliśmy z mężem kupić pralkę. W jednym sklepie czekaliśmy i czekaliśmy aż ktoś z obsługi łaskawie nam pomoże (ich było 2 a w sklepie nikogo oprócz nas). Niestety nie doczekaliśmy się. Najwidoczniej przeszkadzaliśmy. W innym Pan podał nam cenę kilkaset wyższą od najdroższej pralki tego typu jakie znależliśmy na ceneo. I jeszcze jak powiedzieliśmy,że można kupić o wiele taniej w W-wie to zaczął się odgrażać. Byliśmy w kilku sklepach w MM i wszędzie było tak samo. Wszyscy robią łaskę,że wogóle pracują. Ja tez pracuję i często musiałam zosytawać dłużej, chociaż nikt mi za to nie zapłacił. Ale to sprawa między mną a moim pracodawcą. Nawet nie przeszłoby mi przez głowę,żeby być nieprzyjemną dla klientów. I proszę powstrzymać się od komentarzy, że na ryneczek możemy sobie iść w niedzielę, bo my tak jak inni mińszczanie płacimy podatki, mamy więc prawo wymagać, żeby miasto zaczęło się troche zmieniać. Mieszka tu wielu ludzi spoza MM, którzy nie mają tu rodzinki i znajomości aby załapać sie na ciepłą posadkę i wychodzić z pracy na luzie o 16, ale są ludźmi i chcą żyć jak ludzie. Poza tym każdy normalny człowiek chce żyć w jak najlepszych warunkach i otoczeniu. Czas żeby MM też zaczęło się rozwijać. A ja mam wrażenie,że czas zatrzymał się tu w czasach PRL-u. |
|
Aras (2009-09-17 11:40:36) |
|
 | Witam,
Spodobał mi się temat, a najbardziej trafne spostrzeżenia maciejmaj`a. Ja mieszkam już w Mińsku od kilku dobrych lat i zauważyłem dużą zmianę w tym czasie. kiedyś to był PRL. Teraz? Miasto zmienia sie bardzo, nowe budownictwo, na każdym kroku. Centrum rozbudowuje się cały czas. Powstały takie sklepy jak LIDL, Biedronka, Carrefour, mini-TESCO, Rossman, a nawet sklepy firmowe np. House, Oxide... Kiedyś był chyba tylko Wrangler i Mustang na Warszawskiej. Co do godzin pracy - niestety - też się nad tym zastanwiałem, bo ludzie, którzy pracują, nie mają za bardzo możliwości powydawać tu pieniędzy :D Ja mam to szczęście, że pracuję w MM więc nie mam z tym problemów, bo zdążę do 18-tej coś kupić, ale i tak tego nie czynię, bo jak coś potrzebuję to mam aukcje internetowe czy sklepy internetowe, gdzie jest taniej i przysyłają mi pod nos. A po ciuchy to się wybieram do większego miasta np. w sobotę i najlepiej w czasie wyprzedaży, wtedy w jeden dzień mogę się obkupić po szyję i to w miarę porządne rzeczy za śmieszne pieniądze. Jeśli chodzi o salony kosmetyczne, to kiedyś błąkałem się od salonu do salonu, każdy obciął mnie tak, ze wstyd było się pokazać na ulicy. W końcu znalazłem bardzo fajną fryzjerkę na Cichej (tam jest teraz zagłębie fryzjerskie). A gdy przeprowadziłem się w dalsze rejony to zakupiłem przez www strzyżarkę i sam się obcinam :) A co do ryneczku, to mieszkam tuż obok a jestem tam raczej rzadko, denerwuje mnie ten folklor. Wystarczy podejść do stoiska i spojrzeć na pomidory, to zaraz pani nas atakuje: "ładne pomidorki, dobre, zważę kilogram... " I zanim się obejrzę i wydam jakikolwiek dźwięk mam już siatkę pomidorów w ręku. Zatem oglądam z daleka i udaję, ze nie słyszę "atakujących" sprzedawców. Co do cen to tez z kosmosu. Przykład sprzed chyba 2 tyg. Arbuz 2,5zł/kg a w Carrefourze 0,89zł/kg 280% drożej !!! Oczywiście nie oznacza to, że nie można tam kupić dobrych i niedrogich warzyw i owoców, ale trzeba troszkę pospacerować. Pozdrawiam |
|
izolda (2009-11-22 23:42:57) |
|
 | Witam!
Chciałabym się podzielić moimi doświadczeniami z obsługą sklepu "Neonet" w MM na ul. Kościuszki. Podobnie jak Aniołek kupywaliśmy z moim mężem pralkę automatyczną. Przy zakupie pan z obsługi zapewniał mnie, że pralka zostanie dostarczona pod wskazany adres do godziny 16, a na moje pytanie czy będzie ktoś, kto pomoże ją wnieść na 2 piętro, czy lepiej zapewnić sobie kogoś do pomocy, pan powiedział, że nie będzie to konieczne, gdyż wszystko będzie ok. Okazało się,że owszem pralka przyjechała o godzinie 18 z minutami w pewien grudniowy piątek. Pan, który ją przywiózł, pofatygował się do domofonu aby poinformować,że już przyjechał, z pomocą mojego męża ją zdjął z samochodu i odjechał. Mąż został z pralką na ośnieżonym parkingu, bo facetowi nie chciało się podjechać pod klatkę, a na pytanie mojego męża odnośnie pomocy oświadczył, że jest już późno i on jest już po pracy.Po prostu zwykłe chamstwo.  |
|
maciejmaj (2009-12-26 14:55:37) |
|
 | witam serdecznie.
przyznaję ja złożyłem ten post...bo miałem dość niekompetencji tzw kupców, ich chamstawa ich słomy w butach, nieposzanowani klienta...wymieniać mogę dużo tych przyzwoitości.
osatnio mieszkałem troszkę w mazurskim miasteczku i nie małe to miasteczko bo nawet powiatowe. jak zobaczyłem jak się tam żyje to mój ten Mińsk to niemalże Kanada.
tam wszystko trzeba zamawiać, oprócz poczty i PKO BP żadnych innych poważnych potrzebnych do życia instytucji. oprócz spożywki wiekszość rzeczy trzeba zamawiać. i dlatego tak zateskiniłem za znienawidzonym blondymem z krasdomu na Dąbrówki i zobaczyłem że sami sobie narzekaniem utrudnimi życie.
co nie znaczy że głupotę trzeba napiętnować. z pozdrowieniami maciejmaj
|
|
dachy (2010-01-13 13:04:10) |
|
 | Polecam sklep rtv-agd na Hubert 4 miło sympatycznie najtaniej w Minsku sprawdzałam( do wszystkich dzwniłam)
podwieźli pod sam blok pan sympatyczny chciał kuchenke sam wnosić tylko minus daleko od centrum ale sie opłaca :) co do reszty sklepów kiedys w fachowcu pan na pytanie o panele powiedział po co to pani i tak pani nie kupi odwróciłam sie na pięcie i wyszłam tego samego dnia kupiłam na Piułsudskiego bez głupich komentarzy :) |
|